Górna stawka zakończy podbieranie specjalistów - tak proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany płac lekarzy - komentuje szef powiatowego szpitala w Ostrowie Wielkopolskim TOMASZ GOSTOMCZYK.
Generalnie ja powiem tak, ten pomysł ministerialny 240 zł, maksymalna stawka, nam jako dyrektorom ułatwi sprawę, jeśli chodzi o podbieranie lekarzy, bo dzisiaj jest tak, że na przykład grupa, szczególnie grupa anestezjologów, bo to jest też grupa, która jest przepychana ze szpitala do szpitala, jest ich po prostu mało i załóżmy, że mamy stawkę ustaloną, jest taka stawka na przykład u nas w Pleszewie, w Kaliszu i nagle jeden z dyrektorów "wyskakuje "i dodaje po 50 zł za godzinę, no to co my mamy zrobić, żeby szpital funkcjonował? To niestety my też musimy wyrównać tę stawkę. I to jest chore.
Mówi Gostomczyk, który podkreśla, że nie można teraz wszystkich lekarzy porównywać z tym, co się działo chociażby w Warszawie.
W każdym zawodzie, że znajdzie się tak zwana czarna obca, patologia i tak naprawdę ta patologia jednego przypadku Dawidka i innego przypadku, gdzie 26 tysięcy na godzinę brali lekarze, przelała jakieś czar goryczy i wzbudza w społeczeństwie tak naprawdę nienawiść w stosunku do lekarzy, bo wszyscy nas oceniają, że nie wiadomo jakie tutaj pieniądze wielkie zarabiamy, a tak naprawdę ten, kto zarabia większe pieniądze w medycynie, to poświęca więcej czasu. To nie jest tak, bo etaty, to są etaty 160 godzin, a jeżeli musi, bo niestety ilość kadr jest taka, a nie inna, to nie chodzi o rezydentów, tu chodzi o specjalistów, bo dzisiaj, żeby oddział funkcjonował, jest wymóg NFZ-u, że musi być minimum dwóch specjalistów na danym oddziale i niestety, żeby zabezpieczyć, mieć kontrakt i żeby ten oddział normalnie funkcjonował, to ci lekarze czasami są nawet dwa etaty, a nawet więcej.
Ponieważ jestem lekarzem z ponad 40-letnim stażem, to uważam, że tak, no praca lekarza nie kończy się na tym, że wypracuje 320 czy więcej godzin w szpitalu na dyżurach, bo musi, nie dlatego, że chce, tylko dlatego, że musi, to jest raz. Poza tym musi się szkolić, najczęściej te szkolenia, gazety, czasopisma, wyjazdy, to są opłacane z własnych środków, to nie są tanie szkolenia. Poza tym uważam, że ten problem na razie jest troszeczkę niepotrzebnie rozdmuchany. Żałuję tylko, że pensjami lekarzy nie zainteresowano się chociażby trzydzieści parę lat temu, bo ja już po pierwszej specjalizacji nadal zarabiałem dwa razy mniej niż robotnik na ZNTK i wtedy to nikomu nie przeszkadzało.
Dodaje Janusz Tarchalski, szef kardiologii w szpitalu w Ostrowie.
Szpital w Ostrowie zatrudnia ponad 1500 osób. Wszystkie płace to 70 procent budżetu placówki, w tym 37 procent to pensje lekarzy.
Obecnie jeden (i tylko jeden) z lekarzy ma 350 złotych za godzinę w tym szpitalu, a średnio to około 220 - 230 złotych.
Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda wczoraj zapowiedział zmiany w systemie ochrony zdrowia, które mają dotyczyć m.in. zasad zatrudniania lekarzy, gromadzenia danych o wynagrodzeniach personelu medycznego oraz wprowadzenia centralnej e-rejestracji.
Polecany artykuł:
