Zaczęło się od zgłoszenia dotyczącego sprzedaży bez zezwolenia w pasie drogowym.
Na miejscu okazało się, że faktycznie przy drodze młodzi ludzie sprzedają lemoniadę. Było gorąco, a dzieciaki chciały w ten sposób trochę zarobić. Zresztą nie był to ich "pierwszy raz" i w okolicy wiedzieli, że taką lemoniadę młodzi sprzedają.
Ale komuś to jednak przeszkadzało i wezwał Straż Miejską.
Strażnicy od razu przeprowadzili błyskawiczną prelekcję na temat podstawowych zasad prawa, jednakże interwencja skończyła się na pouczeniu, ponieważ temperatura dawała się we znaki, a lemoniada wygląda obłędnie.
Po przeniesieniu stoiska w bezpieczne miejsce strażnicy miejscy dokonali pierwszego zakupu lemoniady. Także żadnych śladów, że tak powiem demoralizacji nie było. Z tego co wiemy, to te dzieci każdego roku we wakacje wystawiają w zasadzie swoją posesję te dzbanki z lemoniadą i dokonują sprzedaży. Natomiast w tym roku wyjątkowo komuś to przeszkadzało, ale na szczęście ta interwencja potoczyła się zupełnie inaczej niż gdyby była to jakaś osoba dorosła i sprzedawałaby jakieś inne produkty bez zezwolenia w pasie drogowym, jak to zazwyczaj ma na miejsce przykład przy targowiskach, gdzie często jeździmy, bo na chodniku odbywa się handel bez zezwolenia.
Mówi Agata Dybioch, rzeczniczka SM w Kaliszu.
Kalisz nie jest pierwszym miastem w Polsce, gdzie doszło do takiej sytuacji, w której Straż Miejska wezwana do dzieci sprzedających lemoniadę - zamiast mandatu, sama lemoniadę kupiła.
Polecany artykuł: