W rok ukradli paliwo za 628 tysięcy złotych. Teraz grozi im nawet 10 lat więzienia. Były 41-letni dyrektor jeden z firm transportowych w powiecie kępińskim i jego 30-letni kolega z firmy usłyszeli już zarzuty i zostali aresztowani na 3 miesiące.
Proceder był prosty - jeden tankował na stacjach paliw, drugi fałszował dokumenty, w tym karty paliwowe.
41-letni podejrzany działał wspólnie z inną osobą, dzieląc się z nią rolami w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wykorzystując swoje stanowisko dyrektora transportu oraz administracyjny dostęp do systemu obsługi kart paliwowych, mężczyzna bez wiedzy i zgody właścicieli spółki wyrabiał dodatkowe karty paliwowe. Karty te były przypisane do autentycznych pojazdów firmy.
30-latek masowo tankował paliwo do zbiorników wielkogabarytowych podczas gdy pojazdy firmowe, na których były wystawiane karty, znajdowały się w zupełnie innych, odległych od dziesiątki, a nawet setki kilometrów miejscach.
Aby ukryć przestępstwo objęte zrzutem, dyrektor fałszował następnie dane w wewnętrznym systemie spółki, zmieniając oznaczenia pojazdów. Skradziony olej napędowy miał być odprzedawany innym osobom, co będzie przedmiotem dalszych ustaleń.
Skala procederu była znaczna. Jak ustalono 30-latek dokonał 3956 tankowań, w tym do wielkogabarytowych zbiorników typu Mauser, co najmniej 102 905 litrów oleju napędowego, wskutek czego spółka straciła 628 251 złotych 12 groszy.
Mówi Radiu Eska Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Podejrzanym - mieszkańcom województwa dolnośląskiego - grozi do 10 lat więzienia. Śledztwo jest w toku, nie są wykluczone kolejne zatrzymania.