Śledztwo przedłużone do połowy lipca. Wciąż nikomu nie postawiono zarzutów. Chodzi o nieprawidłowości w szpitalu w Kaliszu za czasów poprzedniego dyrektora. Starty to co najmniej milion złotych.
Prokurator ma już sporo materiału dowodowego ale chce jeszcze przesłuchać i skonfrontować świadków.
Aktualnie zgromadzono tutaj bardzo kompleksową dokumentację, także przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Z uwagi na konieczność przesłuchania niektórych powtórnie bądź ewentualnie przeprowadzenia konfrontacji między nimi, brak jest na obecnym etapie możliwości udzielania bardziej szczegółowych informacji.
Po uzyskaniu tutaj całości i materiału dowodowego, który tutaj ujął prokurator w ramach czynności śledczych, podjęte zostaną dalsze decyzje procesowe i w przypadku, jeżeli nie będzie to kolidowało z tokiem postępowania będzie możliwość przekazania tutaj szerszych informacji.
Mówi Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Śledztwo ruszyło po doniesieniach od sygnalistów i Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, któremu kaliski szpital podlega. Starty spowodowane nieprawidłowościami to co najmniej milion złotych.
Śledztwo jest wielowątkowe. Dotyczy m.in. wyrządzenia znacznej szkody majątkowej, przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków służbowych, czy oszustwa i fałszerstwa intelektualnego.
Do nieprawidłowości miało dochodzić za poprzedniego dyrektora Radosława Kołacińskiego. Ten - od lipca ubiegłego roku - jest na zwolnieniu lekarskim.
Źródło: Kalisz. Nieprawidłowości w szpitalu wojewódzkim. Prokurator przedłuża śledztwo